stycznia 02, 2017

Jak przez Boya-Żeleńskiego nie dostałem pracy

Tak, dokładnie przez tego znanego...

      na zdj. Boy SŁÓWKA, Wydawnictwo Literackie

Szukałem dorywczej pracy, gdzie miałem jeździć swoim autem.
Szef firmy zadał mi kilka kluczowych pytań:
-ulica?
-Boya-Żeleńskiego
-yyy- myśli, myśli, długopis drga w rękach-yyy dobra- machnął ręką- zapamiętam
-samochód?
-cinquecento
-yyy - zaczyna pisać - ćinkłe, czinkłe, cin.. - skreśla.
- dobra zapamiętam - mówi

Nie zadzwonił, chyba nie zapamiętał...


I jeszcze inna historyjka z Boyem w tle :D

Wywiad w szpitalu prowadzi pani doktor.

-Poproszę o adres
-Boya-Żeleńskiego (w oczach widzę tą samą konsternację jak u prawie każdego- jak to się pisze!?)
-yyy, jak to się pisze?
-B-O-Y-A-Ż-E-L-E-Ń-S-K-I-E-G-O

i zapewne nie pamiętalibyśmy tej historii, gdyby nie słowa Pani doktor:

(przepraszającym tonem)
-a, bo ja nie wiem jak to się pisze, bo nie jestem z Wrocławia...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Prawie Idealni , Blogger