Popularne posty

lutego 13, 2018

Blogerzy we Wro 2018

Blogerzy we Wro 2018
10 i 11 lutego 2018r. miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu blogerskim, zorganizowanym w moim pięknym mieście- we Wrocławiu.

Blogerzy we Wro 2018

Organizatorką spotkania była mama-sama.pl

Impreza odbyła się w bardzo kameralnym, przytulnym miejscu. "Krzyki Śmiechy CAFE - Centrum Kreatywnego Rozwoju". Lokal mieści się przy ul. Krzyckiej 64A i jest wymarzonym miejscem dla rodziców z dziećmi. Pyszne jedzenie i kącik dla dzieci. Tu na pewno rodzice wypiją spokojnie kawę bez obaw, ze dziecko będzie marudzić, nudzić się itp.


Założenie organizatorki było takie, że na spotkanie możemy (jeśli mamy ochotę i możliwość) przyjść z partnerem i dziećmi. Jest to bardzo wygodne szczególnie jak koś przyjeżdża z daleka całą rodziną.

foto: Bartosz Sobczak


foto: mama-sama.pl

Po przywitaniu przez sympatyczną organizatorkę otrzymaliśmy kawę i przepyszne ciasto. Była chwila żeby się spokojnie przywitać z innymi uczestniczkami. Większość z nich znałam z sieci. Kilka dziewczyn znałam już osobiście, a z częścią dopiero się poznałam. Wszyscy okazali się sympatyczni i taka miła i życzliwa atmosfera trwała przez dwa dni.

foto: mama-sama.pl

Pierwsze warsztaty poprowadziły panie z Programu Partnerskiego Ceneo.pl.
Opowiedziały nam o swoim programie partnerskim. Jak tworzyć kreacje reklamowe, tak aby korzyści były i dla naszych czytelników i dla nas.

Chwila przerwy, pogaduszki i niezwykle ciekawy warsztat z BlogoMarką. Wykład połączony był od razu z przykładami z naszych blogów. Zastanawialiśmy się czym nasze blogi wyróżniają się od innych. Była mowa m.in. o identyfikacji wizualnej.
Otrzymaliśmy cenne wskazówki, ale nie tylko. Mnie osobiście warsztat skłonił do zastanawiania się w jakim punkcie blogowania jesteśmy i jak działać dalej.

Następnie przerwa na obiad.

Wybrałam pyszną zupę pomidorową z grzankami oraz tartę z surówką. Wybór był świetny. Na pewno jeszcze tam wrócę na ten obiad i kawę.




Po przerwie ostatni warsztat, tym razem o fotografii poprowadziła Lady Amarena.
W dzisiejszych czasach wszyscy robimy zdjęcia, więc każdy słuchał z zaciekawieniem.
Było między innymi o podziale fotografii, ustawieniach lustrzanki, a na koniec zadanie do wykonania.

Mimo, że spotkanie trwało długo, nie mogłam doczekać się kolejnego dnia.

Niedziela rozpoczęła się podobnie- od kawy i rozmów.

Tym razem prelekcje rozpoczęły panie z rynkowej nowości "Blogostrefa. Jedyne takie czasopismo dla blogerów".
Opowiadając nam o swoim projekcie jakim jest gazeta, dały nam tym samym wskazówki jak zabrać się za jakikolwiek inny projekt.
Gazeta okazałą się bardzo interesująca. Jeśli jesteście blogerami to polecam. Na razie na rynku są 3 numery. Znajdziecie tam dużo wskazówek i wiedzy.

Kolejny wykład poprowadził prawnik z Kancelari Prawnych Vertex Securing.

Rozmawialiśmy przede wszystkim o zamieszczaniu wizerunku dziecka w portalach społecznościowych i ogólnie w internecie. Sporo cennych wskazówek co wolno a czego nie.

Następną prelekcję poprowadziła pani z firmy Prouve.

Zapoznałyśmy się ofertą perfum i kosmetyków do pielęgnacji domu. Prouve stawia na piękne zapachy dlatego oczarowało nas wszystkie. Otrzymałyśmy prezenty (jakie będzie w kolejnym poście), a jedna z nas cały zestaw.

Ostatni warsztat poprowadziła organizatorka całej inicjatywy mama-sama.pl

Rozmawialiśmy o autentyczności blogerów. o granicy pokazywania swojego życia. Co można a czego nie powinniśmy robić. Jak znaleźć złoty środek. Było też krótkie ćwiczenie. Przy okazji wywiązała się ciekawa dyskusja, bo okazało się, że każdy tą granicę co pokazać, ma trochę w innym miejscu.

Na zakończenie znów było pysznie- czekał na nas obiad.

Zupa pomidorowa z grzankami, pyszny naleśnik wytrawny z pieczarkami, szpinakiem i serem feta oraz tort.



Czas zleciał bardzo szybko a my wyszliśmy dalej "nienagadani". Mam wielką nadzieję, że odbędzie się kolejna edycja!
Dziękuję, że mogłam w tej uczestniczyć.

Wydarzenie wsparli:
Wydawnictwo Pasja - kolorowanki i książeczki dla dzieci
Wydawnictwo Ze słownikiem
miodziki.pl
Program Partnerski Ceneo.pl
Neon N Life
Prouvé
Julek i dziura w budżecie
OgarniamSię
Klocki Blocki
Zdrowie w Tobie -zdrowy baton
Luis Timm - pozytywny tato
Ja, ciąża i cała reszta
Biolonica
Fix Up Studio



A jakie fantastyczne były prezenty opiszę w kolejnym poście :)

#blogerzywewro2018 #mamasamapl



stycznia 02, 2018

50 najsłynniejszych linii kolejowych w historii, recenzja książki

50 najsłynniejszych linii kolejowych w historii, recenzja książki


Koleją interesuję się od dawna. Jako dziecko byłem oczywiście zafascynowany parowozami, modelami pociągów i rzecz jasna kolejką PIKO.

To druga książka z serii "50" wydawnictwa almapress, która trafiła w moje ręce.
Poprzednią recenzję, "50 typów broni, które zmieniły bieg historii" możecie przeczytać tu- <KLIK>

Jeśli myślicie, że to przynudna książka tylko dla miłośników kolei to mocno się mylicie.
Oczywiście im spodoba się na 100%, ale jestem pewny, że i wielu innym osobom ciekawym świata.

Osobiście kiedy zacząłem ją czytać, oderwać mogły mnie od niej tylko poważne obowiązki.

Linie kolejowe i sama kolej jest bowiem tylko zwornikiem setek porywających historii o ludziach, dziesiątek anegdot, opowieści o oszałamiających karierach, bankructwach, olbrzymim wysiłku i ofiarach.
Kolej rodziła się bowiem z determinacji, wysiłku, potu, krwi i łez. Tłem jej rozkwitu często była korupcja, intrygi, wyzysk i oszustwa.

To, że kolej zmieniła świat jest oczywiste, ale jak bardzo i w jakich niespodziewanych obszarach życia, to już przekonacie się sami.

Poznajcie opinie Marka Twaina na temat kolei, dowiedzcie się jaki wpływ na rozwój kolei w Europie miał romans króla Belgii z urocza tancerką, poznajcie zwykłych pasażerów i ich odczucia z podróży,  historię walki o prawo pracy i prawa wyborcze kobiet i jaką w tej walce rolę odegrała kolej.

Przenieście się na paryski dworzec na którym pewien "szaleniec" o nazwisku Monet kazał kolejarzom przestawiać lokomotywę aby nie psuła mu perspektywy i co rzeczeni kolejarze o nim myśleli.
Spotkajcie Florence Nightingale, "matkę wszystkich pielęgniarek" i jej wagony specjalne w których opatrywano rannych pod murami Sewastopola żołnierzy.
Dowiedzcie się jak kolej umożliwiła powstanie Kanady, kto narzekał w Izbie Gmin na jakość kanapek serwowanych na stacjach, czyimi zwłokami wypromował się Pullman (twórca luksusowych wagonów), czemu służyła pierwsza linia kolejowa w Rosji, a także jakie były stopy zwrotu za inwestycje w linie kolejowe.

Mnóstwo niezwykle interesujących historii, ze smakiem przez autora przedstawionych pozwala się wczuć w "ducha" epoki żelaza i pary.




Zdecydowanie książkę "50 najsłynniejszych linii kolejowych w historii" polecam wszystkim, nie tylko miłośnikom kolei.


grudnia 19, 2017

sałatka śledziowa z pieczarkami

sałatka śledziowa z pieczarkami


Absolutny hit. Najlepsza sałatka śledziowa ever.
Sałatka śledziowa z pieczarkami jest prosta w przygotowaniu, niestety czasochłonna, ale tylko dla tych, którzy jak ja obierają pieczarki :P Ci którym wystarczy mycie specjalnie się nie napracują.
Na szczęście, nawet w moim przypadku, smak wynagradza każdą minutę pracy.
Najlepiej nie robić jej w domu gdy jesteśmy sami, istnieje bowiem prawdopodobieństwo zjedzenia jej samemu. Natychmiast po zrobieniu. A jak wiemy najlepsza jest sałatka, która chwilę poleży w lodówce.

Składniki:

1 opakowanie śledzi a'la matias (220 gr)
500 gr pieczarek
2 duże cebule
3-4 łyżki keczupu
sól, pieprz
olej do smażenia



Przygotowanie:

1. Śledzie zalać wodą. W zależności od tego jak bardzo są słone i jak Wy lubicie je jeść, trzymać w wodzie od godziny do kilku. Następnie odsączyć i pokroić w paseczki.
2. Pieczarki umyć (opcjonalnie obrać jak ja robię), pokroić, lekko posolić i podsmażyć na oleju.
3. Cebulę drobno pokroić i podsmażyć na oleju.
4. Połączyć śledzie, przestudzone pieczarki i cebulę. Przyprawić pieprzem, dodać keczup i dokładnie wymieszać.

listopada 25, 2017

Wróżby andrzejkowe

Wróżby andrzejkowe


Jeśli zamiast bawić się do białego rana na parkiecie jednego z modnych klubów masz w planach domówkę, to świetnie trafiłeś.

Szukając inspiracji do zabawy przypominamy Wam andrzejkowe wróżby.

Generalnie kiedyś w andrzejki spotykały się panny. Wróżyły jaki los je czeka, szczególny nacisk kładąc na osobę przyszłego pana młodego.
Dziś bawią się wszyscy. I dzieci i dorośli.

Wróżby andrzejkowe


Lanie wosku


W garnuszku rozpuszczamy wosk, bierzemy klucz z uchem i przelewamy go przez to ucho nad naczynie z wodą. Następnie wyciągany uformowany kształt i rzucając nim cień na ścianę przewidujemy swoją przyszłość.

Ustawianie butów


Każda panna ściąga buty. Teraz układamy je na przemian, wszystkie po kolei. Ta której but pierwszy przekroczy próg, ta najszybciej wyjdzie za mąż.

Szpileczki i serce


Na dużej kartce rysujemy i wycinamy serce. Z jednej strony wypisujemy znane nam męskie imiona. Następnie bierzemy szpilkę i z drugiej strony przebijamy papier. Oczywiście, które imię uda nam się przebić ten jest nam pisany.

Karteczki pod poduszką


Na karteczkach zapisujemy wszystkie znane nam męskie imiona. Karteczki wkładamy pod poduszkę, a rano po przebudzeniu losujemy jedną z nich.

Kubeczki


Ustawiamy do góry dnem 4 kubeczki. Ukrywamy w nich przedmioty pierścionek, auto, moneta, cukier. W zależności od wylosowanego tak najprawdopodobniej rysuje się nasza przyszłość. 

Samochód symbolizuje podróż. 
Pierścionek rychły ślub.
Moneta bogactwo.
A cukier słodkie życie.


Wróżby andrzejkowe to miła rozrywka podczas imprezy andrzejkowej.
Nikt ich nie bierze serio, co innego przesądy.
Te towarzyszą nam na co dzień. Przeczytasz o nich tu <KLIK>.

listopada 19, 2017

50 typów broni, które zmieniły bieg historii- recenzja książki

50 typów broni, które zmieniły bieg historii- recenzja książki
recenzja książki wydawnictwa almapress



Historią broni i wojskowości interesuję się od kiedy nauczyłem się czytać. 
Trudno więc się dziwić, że obok takiej książki nie mogłem przejść obojętnie.
Dodam też, że pomimo wielu pilnych tematów od razu zabrałem się za lekturę i zajęła mi ona dwa bardzo krótkie wieczory. 

No, ale zacznijmy od początku. Nie lubię tego typu rankingów, bo są z reguły bardzo subiektywne i w znacznej mierze uwarunkowane pochodzeniem autora. Jeśli jest to Amerykanin to będzie uważał, że wszystkie najważniejsze typy broni, które zmieniły bieg historii powstały w USA pomiędzy końcem XVIII w a początkiem XIX. Jeśli będzie to Niemiec to w zestawieniu przeważać będą Sztukasy, Tygrysy i Me262. Tak to już bywa. Podobnie z rankingami "najważniejszych bitew". 
Jakiś czas temu oglądałem cykl programów TV o podobnej tematyce i dobór kandydatów do najlepszej broni wszech czasów dokładnie wpisywał się w ten schemat.

Dlatego do lektury podszedłem nieco sceptycznie, niemalże z myślą: "Co też ten Pan tu nowego napisał?".

I tu od razu miłe zaskoczenie, bo nie jest to ranking co było "naj", tylko tematy są po prostu ułożone chronologicznie. Od kamiennych toporków, włóczni i łuku, przez broń renesansu po wiek dwudziesty i epokę atomu, na dronach i robotach kończąc. 

Oczywiście dobór, szczególnie w drugiej części potwierdza moją tezę o "pochodzeniu" autora, gdyż większość broni strzeleckiej to konstrukcje amerykańskie, a ich wpływ na historię moim zdaniem jest dyskusyjny (wspomnę choćby kartaczownicę Gatlinga, pistolet maszynowy Thompson), są to jednak w tej liczbie wyjątki i można to autorowi wybaczyć.

Sam dobór broni jest moim zdaniem bardzo dobry i przemyślany. Brakuje mi tu jednak jednej z najbardziej zmieniającej sposób prowadzenia wojny broni, która pojawiła się na początku wieku XX, mianowicie samolotu! Temat okrętów również jest pominięty, no możne poza "ogniem greckim".
Trochę to dziwne, gdy mamy tutaj minę przeciwpiechotną Claymore i kartaczownicę Gatlinga (która została szybko wyparta przez karabin maszynowy Maxima). Do opisu haubicy, dodałbym informację co było jej podstawową funkcją (wystrzeliwanie granatów).

No, ale czas na plusy. Przede wszystkim każdy temat jest bardzo dobrze i w ciekawy sposób opisany.
Autor spogląda na broń nie tylko przez pryzmat skutecznego pozbawiana życia. Bardzo spodobało mi się spojrzenie na temat z perspektywy społecznej i politycznej. To wielki plus tej książki.
Wiele szczegółowych informacji, przykłady zastosowań w konkretnych bitwach, geneza powstawania danej broni, informacje o konkretnych osobach zaangażowanych w jej powstanie sprawiają, że na prawdę, nawet człowiek obeznany z tematem znajdzie tu coś ciekawego.
I tu muszę autorowi przyznać, że pogłębiłem swoją wiedzę w wielu tematach.
Dużo zdjęć i rysunków obrazujących poszczególne bronie.

Podsumowując książka to solidna dawka wiedzy o broni i wojskowości. Spojrzenie na temat nie tylko z perspektywy podstawowej funkcji jaką spełnia broń to jej duża zaleta. Ujęcie tematu od strony społecznej i politycznej, daje wiele ciekawych wniosków i informacji do przemyślenia.
Osoba wchodząca w temat znajdzie tu solidną wiedzę, a stary wyjadacz wiele ciekawostek uzupełniających to co poznał dotychczas.










października 16, 2017

PLACKI BANANOWE, danie w 10 minut

PLACKI BANANOWE, danie w 10 minut

PLACKI BANANOWE




Milion spraw do załatwienia, samochód nawalił, autobus się spóźnił, wszystko zdaje się być przeciwko Tobie, a już szczególnie czas...

Wpadasz do domu marząc o kawie i chwili spokoju. Niestety  dzieci od progu wołają jeść, a lodówka, jakby w zmowie z czasem okazuje się nie być po naszej stronie.
Mówiąc wprost- świeci pustkami.

Szczerze mówiąc liczyłaś, że dzieci zjedzą obiad w szkole, ale to byłoby za piękne :P

Na szczęście są dania które przygotujesz w 10 minut.
Tak ,10 minut- ok, tyle chyba może poczekać ciepła kawka i kocyk o których marzysz :D

Przedstawiam Wam kolejne danie do wykonania w 10 minut.

Inne pyszności- placki z kukurydzy znajdziecie tu <KLIK>

Oczywiście placki bananowe świetnie sprawdzą się jako drugie śniadanie, czy co tam innego chcecie :)

Polecam!



PLACKI BANANOWE
Składniki:

2 jajka
2 banany
1/3 szklanki płatków owsianych
3- 4 łyżki mąki
olej do smażenia



Przygotowanie:

1. Jajka roztrzepać.
2. Banany rozgnieść widelcem.
3. Połączyć wszystkie składniki w misce, dokładnie wymieszać.
4. Smażyć z obu stron na rozgrzanym oleju.

października 10, 2017

"BYŁAM KOCHANKĄ ARABSKICH SZEJKÓW" Laila Shukri recenzja

"BYŁAM KOCHANKĄ ARABSKICH SZEJKÓW" Laila Shukri recenzja


Po przeczytaniu książek "Jestem żoną szejka" i "Byłam służącą w arabskich pałacach" (recenzja tu KLIK) bez wahania sięgnęłam po nową pozycję autorki- "Byłam kochanką arabskich szejków".

Nie czekamy tu w napięciu co spotkało biedną Polkę, wiemy o tym od początku.
Zwyczajna dziewczyna, czyjaś córka, koleżanka z pracy- kobieta jakich znasz dziesiątki obok siebie.
Podczas jednej z imprez w klubie poznaje Syryjczyka. Ten koniecznie chce ją zabrać do Dubaju, żeby poznała jego rodziców. Miłość jest ślepa, czy mogła uniknąć tej tragedii? Szczególnie, że spotkania są bajeczne a przyszłość maluje się na prawdę wyjątkowo.

Oczywiście wszystko co dobre kończy się na miejscu.

Mimo, że wiemy czego możemy się spodziewać, szczególnie czytając poprzednie książki, czytamy ją jednym tchem. Przerwy są spowodowane wyłącznie nadmiarem emocji, które w czytelniku się dosłownie kotłują.

BYŁAM KOCHANKĄ ARABSKICH SZEJKÓW 

Laila Shukri

recenzja


Laila Shukri opisuje handel ludźmi, niewolnictwo seksualne czyli tematy koło których nie można przejść obojętnie.
A jeszcze gdy tematy dotyczą dzieci trudno spokojnie czytać książkę.

Książka wzbudza gniew i wielki smutek, jak życie jest cholernie niesprawiedliwe.
Autorka opowiada, że kobiety są zwabiane podstępem, a dzieci porywane lub...sprzedawane przez własnych rodziców!

Jak olbrzymi dramat przeżywają prostytutki siłą wpakowane w to piekło.
Ile bólu psychicznego, ale i fizycznego przeżywają.
Czy każdego można złamać?
Co może być wybawieniem w takiej sytuacji?
Tu nawet policja nie pomoże, bo prostytucja jest nielegalna...

Kto tu jest najbardziej winny- handlarze? A może klienci? Rodzina, która często jest sprawcą takiego losu?
Jak człowiek człowiekowi może zgotować takie piekło?

"Byłam kochanką arabskich szejków" to nie jest łatwa książka.

Ale tak jak poprzednie tej autorki, daje do myślenia i skłania do refleksji także nad własnym życiem.


Copyright © 2016 Prawie Idealni , Blogger