Popularne posty

listopada 25, 2017

Wróżby andrzejkowe

Wróżby andrzejkowe


Jeśli zamiast bawić się do białego rana na parkiecie jednego z modnych klubów masz w planach domówkę, to świetnie trafiłeś.

Szukając inspiracji do zabawy przypominamy Wam andrzejkowe wróżby.

Generalnie kiedyś w andrzejki spotykały się panny. Wróżyły jaki los je czeka, szczególny nacisk kładąc na osobę przyszłego pana młodego.
Dziś bawią się wszyscy. I dzieci i dorośli.

Wróżby andrzejkowe


Lanie wosku


W garnuszku rozpuszczamy wosk, bierzemy klucz z uchem i przelewamy go przez to ucho nad naczynie z wodą. Następnie wyciągany uformowany kształt i rzucając nim cień na ścianę przewidujemy swoją przyszłość.

Ustawianie butów


Każda panna ściąga buty. Teraz układamy je na przemian, wszystkie po kolei. Ta której but pierwszy przekroczy próg, ta najszybciej wyjdzie za mąż.

Szpileczki i serce


Na dużej kartce rysujemy i wycinamy serce. Z jednej strony wypisujemy znane nam męskie imiona. Następnie bierzemy szpilkę i z drugiej strony przebijamy papier. Oczywiście, które imię uda nam się przebić ten jest nam pisany.

Karteczki pod poduszką


Na karteczkach zapisujemy wszystkie znane nam męskie imiona. Karteczki wkładamy pod poduszkę, a rano po przebudzeniu losujemy jedną z nich.

Kubeczki


Ustawiamy do góry dnem 4 kubeczki. Ukrywamy w nich przedmioty pierścionek, auto, moneta, cukier. W zależności od wylosowanego tak najprawdopodobniej rysuje się nasza przyszłość. 

Samochód symbolizuje podróż. 
Pierścionek rychły ślub.
Moneta bogactwo.
A cukier słodkie życie.


Wróżby andrzejkowe to miła rozrywka podczas imprezy andrzejkowej.
Nikt ich nie bierze serio, co innego przesądy.
Te towarzyszą nam na co dzień. Przeczytasz o nich tu <KLIK>.

listopada 19, 2017

50 typów broni, które zmieniły bieg historii- recenzja książki

50 typów broni, które zmieniły bieg historii- recenzja książki
recenzja książki wydawnictwa almapress



Historią broni i wojskowości interesuję się od kiedy nauczyłem się czytać. 
Trudno więc się dziwić, że obok takiej książki nie mogłem przejść obojętnie.
Dodam też, że pomimo wielu pilnych tematów od razu zabrałem się za lekturę i zajęła mi ona dwa bardzo krótkie wieczory. 

No, ale zacznijmy od początku. Nie lubię tego typu rankingów, bo są z reguły bardzo subiektywne i w znacznej mierze uwarunkowane pochodzeniem autora. Jeśli jest to Amerykanin to będzie uważał, że wszystkie najważniejsze typy broni, które zmieniły bieg historii powstały w USA pomiędzy końcem XVIII w a początkiem XIX. Jeśli będzie to Niemiec to w zestawieniu przeważać będą Sztukasy, Tygrysy i Me262. Tak to już bywa. Podobnie z rankingami "najważniejszych bitew". 
Jakiś czas temu oglądałem cykl programów TV o podobnej tematyce i dobór kandydatów do najlepszej broni wszech czasów dokładnie wpisywał się w ten schemat.

Dlatego do lektury podszedłem nieco sceptycznie, niemalże z myślą: "Co też ten Pan tu nowego napisał?".

I tu od razu miłe zaskoczenie, bo nie jest to ranking co było "naj", tylko tematy są po prostu ułożone chronologicznie. Od kamiennych toporków, włóczni i łuku, przez broń renesansu po wiek dwudziesty i epokę atomu, na dronach i robotach kończąc. 

Oczywiście dobór, szczególnie w drugiej części potwierdza moją tezę o "pochodzeniu" autora, gdyż większość broni strzeleckiej to konstrukcje amerykańskie, a ich wpływ na historię moim zdaniem jest dyskusyjny (wspomnę choćby kartaczownicę Gatlinga, pistolet maszynowy Thompson), są to jednak w tej liczbie wyjątki i można to autorowi wybaczyć.

Sam dobór broni jest moim zdaniem bardzo dobry i przemyślany. Brakuje mi tu jednak jednej z najbardziej zmieniającej sposób prowadzenia wojny broni, która pojawiła się na początku wieku XX, mianowicie samolotu! Temat okrętów również jest pominięty, no możne poza "ogniem greckim".
Trochę to dziwne, gdy mamy tutaj minę przeciwpiechotną Claymore i kartaczownicę Gatlinga (która została szybko wyparta przez karabin maszynowy Maxima). Do opisu haubicy, dodałbym informację co było jej podstawową funkcją (wystrzeliwanie granatów).

No, ale czas na plusy. Przede wszystkim każdy temat jest bardzo dobrze i w ciekawy sposób opisany.
Autor spogląda na broń nie tylko przez pryzmat skutecznego pozbawiana życia. Bardzo spodobało mi się spojrzenie na temat z perspektywy społecznej i politycznej. To wielki plus tej książki.
Wiele szczegółowych informacji, przykłady zastosowań w konkretnych bitwach, geneza powstawania danej broni, informacje o konkretnych osobach zaangażowanych w jej powstanie sprawiają, że na prawdę, nawet człowiek obeznany z tematem znajdzie tu coś ciekawego.
I tu muszę autorowi przyznać, że pogłębiłem swoją wiedzę w wielu tematach.
Dużo zdjęć i rysunków obrazujących poszczególne bronie.

Podsumowując książka to solidna dawka wiedzy o broni i wojskowości. Spojrzenie na temat nie tylko z perspektywy podstawowej funkcji jaką spełnia broń to jej duża zaleta. Ujęcie tematu od strony społecznej i politycznej, daje wiele ciekawych wniosków i informacji do przemyślenia.
Osoba wchodząca w temat znajdzie tu solidną wiedzę, a stary wyjadacz wiele ciekawostek uzupełniających to co poznał dotychczas.










października 16, 2017

PLACKI BANANOWE, danie w 10 minut

PLACKI BANANOWE, danie w 10 minut

PLACKI BANANOWE




Milion spraw do załatwienia, samochód nawalił, autobus się spóźnił, wszystko zdaje się być przeciwko Tobie, a już szczególnie czas...

Wpadasz do domu marząc o kawie i chwili spokoju. Niestety  dzieci od progu wołają jeść, a lodówka, jakby w zmowie z czasem okazuje się nie być po naszej stronie.
Mówiąc wprost- świeci pustkami.

Szczerze mówiąc liczyłaś, że dzieci zjedzą obiad w szkole, ale to byłoby za piękne :P

Na szczęście są dania które przygotujesz w 10 minut.
Tak ,10 minut- ok, tyle chyba może poczekać ciepła kawka i kocyk o których marzysz :D

Przedstawiam Wam kolejne danie do wykonania w 10 minut.

Inne pyszności- placki z kukurydzy znajdziecie tu <KLIK>

Oczywiście placki bananowe świetnie sprawdzą się jako drugie śniadanie, czy co tam innego chcecie :)

Polecam!



PLACKI BANANOWE
Składniki:

2 jajka
2 banany
1/3 szklanki płatków owsianych
3- 4 łyżki mąki
olej do smażenia



Przygotowanie:

1. Jajka roztrzepać.
2. Banany rozgnieść widelcem.
3. Połączyć wszystkie składniki w misce, dokładnie wymieszać.
4. Smażyć z obu stron na rozgrzanym oleju.

października 10, 2017

"BYŁAM KOCHANKĄ ARABSKICH SZEJKÓW" Laila Shukri recenzja

"BYŁAM KOCHANKĄ ARABSKICH SZEJKÓW" Laila Shukri recenzja


Po przeczytaniu książek "Jestem żoną szejka" i "Byłam służącą w arabskich pałacach" (recenzja tu KLIK) bez wahania sięgnęłam po nową pozycję autorki- "Byłam kochanką arabskich szejków".

Nie czekamy tu w napięciu co spotkało biedną Polkę, wiemy o tym od początku.
Zwyczajna dziewczyna, czyjaś córka, koleżanka z pracy- kobieta jakich znasz dziesiątki obok siebie.
Podczas jednej z imprez w klubie poznaje Syryjczyka. Ten koniecznie chce ją zabrać do Dubaju, żeby poznała jego rodziców. Miłość jest ślepa, czy mogła uniknąć tej tragedii? Szczególnie, że spotkania są bajeczne a przyszłość maluje się na prawdę wyjątkowo.

Oczywiście wszystko co dobre kończy się na miejscu.

Mimo, że wiemy czego możemy się spodziewać, szczególnie czytając poprzednie książki, czytamy ją jednym tchem. Przerwy są spowodowane wyłącznie nadmiarem emocji, które w czytelniku się dosłownie kotłują.

BYŁAM KOCHANKĄ ARABSKICH SZEJKÓW 

Laila Shukri

recenzja


Laila Shukri opisuje handel ludźmi, niewolnictwo seksualne czyli tematy koło których nie można przejść obojętnie.
A jeszcze gdy tematy dotyczą dzieci trudno spokojnie czytać książkę.

Książka wzbudza gniew i wielki smutek, jak życie jest cholernie niesprawiedliwe.
Autorka opowiada, że kobiety są zwabiane podstępem, a dzieci porywane lub...sprzedawane przez własnych rodziców!

Jak olbrzymi dramat przeżywają prostytutki siłą wpakowane w to piekło.
Ile bólu psychicznego, ale i fizycznego przeżywają.
Czy każdego można złamać?
Co może być wybawieniem w takiej sytuacji?
Tu nawet policja nie pomoże, bo prostytucja jest nielegalna...

Kto tu jest najbardziej winny- handlarze? A może klienci? Rodzina, która często jest sprawcą takiego losu?
Jak człowiek człowiekowi może zgotować takie piekło?

"Byłam kochanką arabskich szejków" to nie jest łatwa książka.

Ale tak jak poprzednie tej autorki, daje do myślenia i skłania do refleksji także nad własnym życiem.


października 08, 2017

Przesądy na temat kobiet w ciąży i dzieci

Przesądy na temat kobiet w ciąży i dzieci


Zabobony na temat kobiet w ciąży


Przyszła mama ma ciężkie życie, żeby dziecko urodziło się zdrowe musi się pilnować z wieloma sprawami. Nie chodzi mi tu o jakieś wizyty lekarskie czy badania, ale o całkiem niezrozumiałe sytuacje :)

1. Nie wolno nosić łańcuszków na szyi.

No chyba, że ktoś chce, żeby dziecko było owinięte pępowiną, a nikt nie chce, prawda?


2. Nie wolno kupować ubranek we wczesnej ciąży.

Nie pytajcie jaki jest związek między kupieniem śpioszków a poronieniem, a ono właśnie grozi za takie praktyki.

3. Nie wolno patrzeć na brzydkich czy kalekich.

Według mnie to ich jawna dyskryminacja, ale co zrobić- mus to mus. Najlepiej wpatrywać się w plakat z Bradem Pittem przez 9 miesięcy. Ideałem byłoby mieć pod ręką oryginał :D

4. Gdy przyszła mama się przestraszy- tam gdzie się złapie, dziecko będzie miało znamię.

Najlepiej się w ogóle nie przestraszać, po co kusić los. A jeśli, to łapać w jakieś dyskretne miejsce. Absolutnie nie za twarz- najlepiej z resztą potrenować wcześniej.

5. W ciąży nie można być chrzestną.

Niestety wybiera się wtedy życie /zdrowie jednego z dzieci- chrzczonego lub tego nienarodzonego.
Oczywiście lepiej nie próbować.

6. Nie wolno farbować włosów w ciąży.

No chyba, że nie masz nic przeciwko rudym włosom, wtedy spoko. Inaczej możesz pożałować!

7. Jeśli masz zgagę, dziecko urodzi się z długimi włosami.

Bo wiesz, włosy Cię gilgają od środka i zgaga murowana.

8. Świetnie wyglądasz? Będzie chłopiec. Fatalnie? Dziewczynka.

Osobiście uważam, że każda przyszła mama wygląda pięknie :)

9. Nie wolno patrzeć na króliki i zające.

Zajęcza warga zagwarantowana, przepraszam tego absurdu nie sposób wytłumaczyć. 


Gdy dziecku już się urodzi wcale nie jest łatwiej! Teraz to się dopiero zaczyna. Zabobony i przesądy wiecznie żywe.

Zabobony na temat dzieci


1. Czerwona wstążeczka na złe uroki.

Czerwona wstążeczka przypięta na wózku to absolutny must have! Najlepiej też na kołysce, łóżeczku itp. W końcu ochrony nigdy za wiele. Możecie z nią być spokojni, nikt dziecka nie zauroczy (no chyba, że... patrz punkt 7)

2. Pierwszy raz nie można dziecku obciąć paznokci.

O zgrozo, należy je... obgryźć! I ja znam osobiście osobę która tak zrobiła. Oczywiście ta osoba nie ma pojęcia dlaczego ale kazali jej to tak zrobiła :O Może znam w sumie więcej, ale się nie chwaliły.

3. Nie przechodzić nad dzieckiem.

No chyba, że nie masz nic przeciwko, że już nie urośnie.

4. Nie wolno pokazywać dziecku swojego odbicia w lustrze.

Chyba, że nie przeszkadza Ci, że będzie niemową.

5. Nie wolno z małym dzieckiem chodzić na pogrzeby.

Oczywiste chyba kto tam na niego czyha...

6. Przed pierwszymi urodzinami nie wolno ścinać włosów.

U córki to nawet przeszło, ale po syna na bank zgłosiłby się MOPS. 

7. Przed ochrzczeniem nie chodzić najlepiej do ludzi, bo zauroczą.

Tak, dobrze rozumiecie- nawet pomimo wstążeczki.

8. W dniu chrztu nie kąpać.

Żeby nie zmyć świętości- nie chcecie mieć chyba w domu małego diabełka?


A WY znacie jeszcze jakieś przesądy na temat kobiety w ciąży oraz dzieci? Koniecznie podzielcie się z nami. 


września 15, 2017

Czy ten grzyb jest jadalny?

Czy ten grzyb jest jadalny?

Czy ten grzyb jest jadalny?



Sezon na grzybobranie w pełni, a ponieważ wszyscy idziemy z duchem czasu, pytanie

"Jak odróżnić grzyby jadalne od trujących?"

ciągle pojawia się na fb.

Bardzo często takie pytania pojawiają się na grupach kulinarnych.

To nie są pytania do jakiś zaufanych znajomych, tylko do obcych, często anonimowych ludzi.

Co ciekawe, to czasem odpowiedzi na takie pytanie ze zdjęciem wątpliwego grzyba są różne. Nie są zgodne!
Komu zaufać? Większości? Jeśli 90 % opowie się za tym, że grzyb jadalny to jeść?
Przecież 100 % może powiedzieć, że jest ok, a będzie zupełnie inaczej...

Masakra!

Pozostaje mieć nadzieję, że te pytania są jedynie z ciekawości.

Jeśli sami nie jesteśmy ekspertami, to jedyny sposób na bezpieczne grzybobranie to iść z zaufaną osobą, która zna się na grzybach.
Jasne, można skorzystać z atlasu, ale również pod czujnym okiem eksperta od grzybów.

Pamiętajmy o odpowiednim ubraniu, oprócz grzybów czekają na nas w lesie kleszcze :/

Nie zbieramy grzybów do foliowych worków. Wiklinowy koszyk to nie tylko + 10 do wyglądu prawdziwego grzybiarza :)

Podstawowa zasada podczas zbierania grzybów to:

Nie znasz grzyba- nie zbierasz


a nie:
nie znasz, to spytasz na fejsie!

Jeśli mamy chociaż najmniejszą wątpliwość co do naszych zbiorów to odpuszczamy sobie jedzenie.

Co ciekawe, jeśli nie jesteśmy pewni, zamiast na fb można zgłosić się do stacji sanitarno- epidemiologicznej.

Pamiętaj też, że jeśli źle się poczujesz po zjedzeniu grzybów- natychmiast kontaktuj się z lekarzem.

I nigdy nie dawaj dzieciom grzybów.
Lepiej bądz już złym rodzice i daj mu parówkę :P Od niej nie umrze, od grzybów może...

lipca 15, 2017

Budyniowa pianka z malinami

Budyniowa pianka z malinami

Zapach domowego ciasta unosi się w naszym domu prawie zawsze.
Jest tyle pysznych wypieków, że trudno wytypować jedno najlepsze.
Jednak z pewnością to zdecydowanie jest w czołówce.


Kruche ciasto, połączone z delikatną pianką i orzeźwiającymi malinami.
Każdy, ale to każdy kto spróbuje budyniowej pianki z malinami, bierze dokładkę.
Najgorzej wytrzymać ten czas gdy wyciągamy ciasto z piekarnika i odstawiamy do ostudzenia.
No dobra, nam się to nigdy nie udaje... Kto spróbował choć raz budyniowej pianki ten wie dlaczego.


Składniki:

ciasto:

5 żółtek
2,5 szklanki mąki
kostka margaryny
3 łyżki cukru pudru
2 łyżeczki proszku do pieczenia

pianka:

5 białek
3/4 szklanki cukru
cukier waniliowy
2 budynie malinowe
1/2 szklanki oleju

około 500 gr malin


Przygotowanie:

1. Składniki na ciasto zagnieść i podzielić na dwie części- mniejszą z jedna 1/3 ciasta i większą z 2/3 ciasta.

2. Każda z nich uformować w kulę, zawinąć i odłożyć- mniejszą do zamrażarki, a większą do lodówki na godzinę.

3. Dużą prostokątną blachę wylepić większą porcją ciasta i podpiec około 20-25 minut w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku. Następnie ciasto odstawić do ostudzenia.

4. Białka ubić na sztywno, nie przerywając miksowania dodawać po kolei cukier, cukier waniliowy oraz proszek budyniowy. Na koniec cienką strużką wlać olej cały czas miksując.

5. Na ostudzonym cieście rozprowadzić ubitą pianę.

6. Na całości ułożyć maliny, delikatnie wciskając je w piankę (otworami do góry).



7. Na wierzch zetrzeć na tarce o grubych oczkach mniejszą część ciasta.



8. Piec około 40 minut w 180 stopniach.


Copyright © 2016 Prawie Idealni , Blogger